
5 zasad przechowywania zabawek wg Marii Montessori – na przykładzie regału Frame, Tweens, Bloom
Chaos w świecie malucha to codzienność, którą zna każdy z usypiających pociechę rodziców. Wielkie pudła pełne zabawek w teorii mają ułatwiać sprzątanie, w praktyce – wywołują przebodźcowanie, a poszukiwanie ukochanego autka i tak kończy się wysypaniem wszystkiego na dywan. Jak to zmienić? Z pomocą przychodzi pedagogika Marii Montessori. Wybierając odpowiedni regał do pokoju dziecka i wdrażając kilka prostych nawyków, możemy utrzymać w domu ład, a przy tym pięknie wspomóc samodzielność malucha. Oto 5 zasad, które zmienią Waszą codzienność.
1. MNIEJ ZNACZY WIĘCEJ, CZYLI SELEKCJA I ROTACJA
Czy wiesz, że zbyt duży wybór paraliżuje uwagę malucha? Kiedy na podłodze leży wszystko naraz, dziecku trudno jest skupić się na jednej czynności. Moja rada? Zamiast eksponować całą kolekcję, postaw na rotację zabawek. Zostaw na półkach tylko kilka zestawów, które aktualnie najbardziej ciekawią Twoją pociechę. Resztę schowaj do szafy. Kiedy zauważysz, że dany przedmiot poszedł w odstawkę, zrób małą wymianę. Zobaczysz, z jaką radosną ekscytacją dziecko powita „nowe-stare” zabawki!

2. ZABAWKI NA WYSOKOŚCI OCZU I W ZASIĘGU MAŁYCH RĄCZEK
Mebel w pokoju malucha nie może być barierą, którą da się pokonać tylko z pomocą dorosłego. Jeśli chcemy, by dziecko samo decydowało, czym chce się bawić, a potem potrafiło to odłożyć, musi mieć do wszystkiego swobodny dostęp. Fantastyczną odpowiedzią na tę potrzebę jest regał FRAME. Jego lekka, całkowicie otwarta konstrukcja pozbawiona ciężkich boków sprawia, że każda rzecz jest doskonale widoczna z każdej strony – zupełnie jak na sklepowej wystawie, która wręcz zaprasza do zabawy. Niski stelaż sprawia, że nawet raczkujący brzdąc bezpiecznie i niezależnie sięgnie po to, na co ma ochotę, budując w sobie ogromne poczucie sprawczości.

3. KAŻDA RZECZ MA SWÓJ WŁASNY DOM
Maria Montessori zauważyła, że dzieci mają w sobie naturalną, niezwykle silną potrzebę porządku i przewidywalności. Daje im to poczucie bezpieczeństwa. Dlatego w jej filozofii unika się wrzucania wszystkiego do jednego worka. Każda zabawka powinna mieć swoje stałe miejsce – swoje własne „okienko”. Ten geometryczny ład i harmonię pięknie wprowadza drewniany regał Tweens. Symetryczne, jasne sekcje działają na dziecko wyciszająco. Maluch szybko zapamiętuje ten układ, dzięki czemu wieczorne odkładanie rzeczy na miejsce staje się dla niego intuicyjną, wręcz przyjemną grą w „odprowadzanie zabawek do domu”.

4. ESTETYKA, KTÓRA WYCISZA I ZAPRASZA DO DZIAŁANIA
Otoczenie, w którym rosną nasze dzieci, powinno być pozbawione krzykliwych bodźców. Drewno, ciepłe barwy i subtelne, pastelowe kolory tworzą bezpieczną oazę sprzyjającą skupieniu. Jeśli szukasz mebla, który łączy tę pedagogiczną harmonię z unikalnym, wręcz bajkowym designem, zakochasz się w wąskim regale Bloom. Jego zaokrąglony łuk i oryginalna drabinka z przodu pięknie i naturalnie wydzielają strefy. Z powodzeniem stworzysz w nim przytulny kącik czytelniczy, ustawiając książki frontem do dziecka (okładką do przodu, tak by kusiły do czytania!), a na dolnych półkach zostawiając miejsce na ulubione skarby.

5. KOSZE NA ZABAWKI – PRZYJACIELE PORZĄDKU (A NIE WROGOWIE MONTESSORI!)
Wokół tej metody narosło sporo mitów – jednym z nich jest przekonanie, że w pokoju Montessori nie ma miejsca na kosze na zabawki. Nic bardziej mylnego! Kosze są świetnym rozwiązaniem, pod warunkiem, że stosujemy zasadę: jeden kosz to jedna kategoria (np. tylko klocki, tylko pluszaki). Zamiast typowych, plastikowych pojemników, warto wybierać niskie, sensoryczne kosze o miękkich, naturalnych splotach. Mogą być one praktyczną ozdobą regałów takich jak Tweens czy Bloom, wprowadzając do pokoju przytulny klimat. Świetnie sie sprawdzą kosze w kształcie zwierzątek od Lorena Canals. Odłożenie kilkunastu drobnych elementów na płaską półkę bywa dla małych rączek zbyt trudne. Wrzucenie ich do dedykowanego, stabilnego kosza to „zadanie z gwarancją sukcesu”, które uczy malucha samodzielnego domykania zabawy.

PODSUMOWANIE
Urządzenie pokoju w duchu Montessori wcale nie wymaga rewolucji ani sterylnego minimalizmu. Chodzi o to, by spojrzeć na pokój z perspektywy kilkuletniego człowieka. Wybierając niskie, stabilne meble i dając dziecku wolność wyboru, zdejmujemy z własnych barków wieczne upominanie o porządek. Dajemy za to maluchowi najpiękniejszy prezent – przestrzeń, w której czuje się pełnoprawnym, samodzielnym gospodarzem.








Zostaw komentarz
Ta strona jest chroniona przez hCaptcha i obowiązują na niej Polityka prywatności i Warunki korzystania z usługi serwisu hCaptcha.